sobota, 7 lutego 2026

Nocne fragmenty miasta

Wczoraj wyszedłem z aparatem bez planu.
Mgła zrobiła resztę.


Nie było ludzi, tylko światło latarni, puste ławki i mokry asfalt. Miasto zwolniło. Tak jakby na chwilę przestało udawać, że jest czymś więcej niż betonem, znakami i śladami po czyjejś obecności.
Ławka. Jedna, potem druga.

Miejsca zaprojektowane do siedzenia, rozmów, czekania. W nocy zostają same. Wtedy widać, że są tylko przedmiotami, a cała „historia” pojawia się dopiero, gdy ktoś się na nich zatrzyma.
Pies przy ścianie.


Ruch, który trwa sekundę. Nic symbolicznego, nic pod publiczkę. Zwykła nocna rutyna, taka sama jak setki innych. A jednak aparat ją zatrzymuje i nagle zwyczajność zaczyna wyglądać jak kadr z filmu.
Lubię takie momenty.

Bez narracji, bez komentarza, bez potrzeby wyjaśniania czegokolwiek. Fotografia uliczna nie musi krzyczeć. Wystarczy, że jest obecna.


Ta seria powstała szybko i intuicyjnie.
Bez poprawiania rzeczywistości. Bez szukania „ładnych” tematów. Tylko noc, światło i to, co akurat znalazło się przede mną.

Reszta to cisza.

niedziela, 1 lutego 2026

Na chwilę przed zdjęciem

Nie zawsze chodzi o moment, w którym naciska się spust migawki.
Czasem ważniejsze jest to, co dzieje się tuż przed.
Ten kadr powstał w miejscu, które raczej się mija niż zatrzymuje. Przejście, ściany zapisane cudzym śladem, wąska przestrzeń bez planu na dłuższy postój. A jednak ktoś się zatrzymał. Oparł plecy o mur, spojrzał w dół, sprawdził aparat. Chwila ciszy w środku miasta.
Lubię takie momenty. Nienachalne, trochę na uboczu. Bez pozowania, bez historii opowiedzianej wprost. Zdjęcie jest tylko zapisem obecności. Tego, że ktoś był tu przez kilka sekund uważniej niż reszta.
Fotografia uliczna nie musi krzyczeć. Czasem wystarczy, że jest.

sobota, 31 stycznia 2026

Ślad




 

Ślad

To miejsce nie zatrzymuje na długo.
Jest przejściem. Kładką. Fragmentem drogi, który istnieje tylko po to, żeby go minąć.

Liście zbierają się tam, gdzie nikt już nie staje.
Układają się same, bez planu, bez intencji.
Zostają po tych, którzy byli tu chwilę wcześniej.

Zdarza się, że coś zostaje dłużej.
Nie dlatego, że było ważne, tylko dlatego, że nie było potrzebne w dalszej drodze.

Fotografując takie miejsca, nie myślę o kadrze.
Raczej o tym, ile osób przeszło tędy, nie zwracając uwagi.
I czy ja też bym przeszedł, gdybym się nie zatrzymał.

Te zdjęcia są zapisem tego zatrzymania.
Chwili pomiędzy przyjściem a odejściem.
Nic więcej.